Matka Elżbieta Czacka i Ksiądz Stefan Wyszyński. Listy

W 2006 roku wydano zbiór korespondencji pomiędzy kard. Stefanem Wyszyńskim i matką Elżbietą Czacką. “Wielkość człowieka miłością się mierzy. Miłością, która góry przenosi, granice przekracza i z ruin podnosi. Dostajemy do rąk korespondencję dwojga ludzi, których całe życie wypełniała miłość Boga i człowieka. Nie byli rówieśnikami, Matka Elżbieta Czacka była starsza od księdza Stefana Wyszyńskiego o dwadzieścia pięć lat. Przeszli w młodości przez podobne doświadczenia” – pisze we wprowadzeniu do książki ks. dr Andrzej Gałka. 

(fragment listów)

Matka Elżbieta Czacka do księdza Stefana Wyszyńskiego

Czcigodny i Drogi Księże Profesorze.

Wielką pociechą dla mnie było to, że Ksiądz Profesor zechciał łaskawie być w M., chociaż rozumiem, że wymagało to dodatkowego trudu.

Dla p. W. była to na pewno łaska Boża szczególna, ale wielka i dla wszystkich, a zwłaszcza dla sióstr, tak bardzo pozbawionych pomocy religijnej.

Serdecznie też dziękuję za list, w którym Ksiądz Profesor z taką troskliwą dobrocią otwarcie przedstawił swoje wrażenie z pobytu w M. i tamtejsze warunki życia i pracy.

Na podstawie relacji p. H. i sióstr orientuję się już od dawna, że bardzo tam ciężko i że nie można pobytu tam traktować jako stan rzeczy na długo, mimo że i siostry, i inne osoby znoszą go z dobrą postawą wewnętrzną. Od dawna też i poważnie myślimy, żeby temu zaradzić, ale dotąd nie udało się trudności pokonać.

Przewiezienie mieszkańców czy z powrotem tutaj, czy gdziekolwiek na większą odległość, wymaga środków lokomocji, których dostanie teraz jest zupełnie niemożliwe. Obecnie robimy starania o resztówkę dla umieszczenia tam tej grupy. Może Bóg da, że ich wynik będzie pomyślny i że zdołamy też uzyskać furmanki konieczne do przenosin, ale i to ostatnie będzie bardzo trudne, jeżeli w ogóle możliwe. Na razie, niestety, nic więcej w tej sprawie zrobić nie można.

Mam nadzieję, że Ksiądz Profesor podróż skończył szczęśliwie i bez szkody dla zdrowia, mimo niesprzyjającej pogody. Warunki pracy duszpasterskiej na tamtym terenie muszą być teraz pewnie bardzo trudne, ufam jednak, że znalazł je Ksiądz Profesor przynajmniej znośne. Bylibyśmy radzi, gdyby Ksiądz Profesor zechciał chociaż od czasu do czasu przy okazji przesłać trochę wiadomości o sobie.

Zapewniając o naszej serdecznej i stałej pamięci w modlitwie, łączę wyrazy czci i ręce Księdza Profesora całuję.

/-/ m. E. Cz.

dn. 24 III 1945

Całość listów >do pobrania