“To patronowie na obecne czasy, trudne pod wieloma względami”. Kard. Nycz przewodniczył Mszy o owoce beatyfikacji

Księża wyświęceni przez kard. Stefana Wyszyńskiego odprawili wspólnie w sobotę 28 sierpnia Mszę o owoce beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia i matki Elżbiety Czackiej, której przewodniczył kard. Kazimierz Nycz. “Miłość Boga i bliźniego to ważny wątek nauczania kard. Wyszyńskiego. Miłość konkretna, aż do miłości nieprzyjaciół” – mówił metropolita warszawski.

W homilii kard. Nycz przypomniał, że przez wiele lat wierni modlili się w Archikatedrze Warszawskiej o beatyfikację kard. Wyszyńskiego, w ostatnich miesiącach o jej obfite owoce. – A dzisiaj jesteśmy tutaj niejako w wigilię beatyfikacji, aby dziękować Bogu za wielki dar dla polskiego Kościoła – dar beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia – mówił metropolita warszawski.

– Dzisiejsze czytania każą nam spojrzeć na życie prymasa Wyszyńskiego w perspektywie Słowa Bożego. Św. Paweł w liście przypomina nam co jest ważnym warunkiem drogi do świętości – to cnota miłości Boga i ludzi, co często przypominał kard. Wyszyński. To ważny wątek jego życia i nauczania – miłość Boga i bliźniego, konkretna, aż do miłości nieprzyjaciół. Prymas mówił konkretnie o miłości i takiej nauczał – podkreślił kard. Nycz.

W latach 70. prymas Wyszyński napisał ABC Krucjaty Miłości, które można określić “najwyraźniejszym przykładem miłości Boga i bliźniego”. – To zasada życia, która odnosiła się do przykazania miłości nie w teorii, ale w konkrecie ludzkiego życia – tłumaczył.

Zuzela, Włocławek, Laski. Miejsca, które ukształtowały kard. Wyszyńskiego

Jak podkreślił, kard. Wyszyński został obdarzony wieloma talentami, które całe życie rozwijał i wykorzystywał. – To była jego droga do świętości, uczył jak tą drogą iść – mówił kard. Nycz i przypomniał miejsca, które ukształtowały Prymasa Tysiąclecia do pełnienia ważnych funkcji i zadań. To Zuzela, gdzie się urodził i wychowywał, Włocławek, w którym ukończył szkołę średnią i wstąpił do seminarium oraz podwarszawskie Laski – to tam w 1926 roku po raz pierwszy spotkał matkę Czacką, a później w czasie wojny pełnił posługę kapelana sióstr i Powstania Warszawskiego.

– W taki sposób został ukształtowany do zadań, które miał mu powierzyć Kościół w 1946 roku, kiedy kard. Hlond mianował go biskupem lubelskim. To było również przygotowanie do wielkiej misji bycia prymasem i pełnienia funkcji arcybiskupa dwóch ważnych diecezji – mówił kard. Nycz.

Do dziś żyje kilkuset księży wyświęconych przez kard. Wyszyńskiego

Jako biskup, kard. Wyszyński wyświęcił wielu nowych kapłanów. – Do dzisiaj w archidiecezji warszawskiej żyje 170 księży wyświęconych przez prymasa Wyszyńskiego. Pewnie drugie tyle żyje w Łowiczu i na Pradze, które kiedyś należały do archidiecezji warszawskiej. Do wyświęconych przez niego należą również księża gnieźnieńscy. To co najmniej pół tysiąca księży, którzy są świadkami kwalifikowanymi życia i świętości kard. Wyszyńskiego. To świadkowie, którzy słuchali i widzieli prymasa Wyszyńskiego i mogą powiedzieć najwięcej i zaświadczyć, czego dowiedzieli się od błogosławionego konsekratora – mówił kard. Nycz.

Jak przypomniał, podczas święceń kard. Wyszyński powtarzał kolejnym rocznikom następujące słowa: “służcie Panu z miłością, jesteście obdarzeni wielką władzą, którą możecie sprawować przez miłość”. – W liście do kapłanów, który napisał w czasie uwięzienia, podkreślał: kapłan ma swoją moc i siłę zawsze z Trójcą Świętą, zawsze z Kościołem i zawsze z biskupem – przypomniał metropolita warszawski.

“Każdy z nas, leżąc na posadzce, lękał się”

Po swoich święceniach, które otrzymał 3 sierpnia 1924 roku, kard. Wyszyński wspominał: “Podczas Litanii do Wszystkich Świętych, spoczywając na posadzce, lękałem się chwili, gdy trzeba będzie wstać. Czy zdołam utrzymać się na nogach? Taki był stan mojego zdrowia”.

– Myślę, że do tego kard. Wojtyła, już jako papież dodałby: wstańcie i chodźmy. Nie lękaj się. Wstań i idź do swoich zadań. Każdy z nas przez podobieństwo i analogię może powiedzieć, że kiedy leżeliśmy na posadzce, to lękaliśmy się. Może powody były inne: lękaliśmy się czy podołam, co mnie czeka, czy jestem godny, czy nie zawiodę. Ale Pan mówi: nie lękaj się, bo ta wielka moc chrystusowego kapłaństwa pochodzi od Boga, a twoim zadaniem jest owocna współpraca z łaską Boga – mówił.

Metropolita warszawski podkreślił, że kard. Wyszyński miał w sobie wiele pokory. – Trzy miesiące przed śmiercią potrafił powiedzieć: “Jest dzień którego wstydzę się do dzisiaj. Ten dzień to 25 marca, kiedy kard. Hlond obwieścił, że zostaję biskupem w Lublinie. Poprosiłem wtedy o kilka dni do namysłu. Wydawało mi się, że o mnie chodzi, o moje zdolności, talenty. Zachowałem się inaczej niż Matka Boża, której Zwiastowanie obchodzone jest 25 marca, a która od razu powiedziała swoje fiat Bogu” – przywołał słowa prymasa Wyszyńskiego.

– Kard. Wyszyński i matka Czacka to patronowie na miarę obecnych czasów, trudnych pod wieloma względami. Prośmy, abyśmy sami przynosili owoce rozwijanych talentów, ale również owoce beatyfikacji – zakończył kard. Nycz.